Dziecię boże

Cormac McCarthy nie pisze monumentalnych (objętościowo) powieści. W przeciwieństwie do ostatniej polskiej noblistki, mistrzyni potężnych objętościowo nadętych farmazonów, McCarthy pisze dobre powieści, które można wchłonąć w jeden wieczór, a potem latami o nich myśleć. Okropne, pełne przemocy opowieści o okropnym świecie, okropnych ludziach. Prawdziwa literatura, nie żadne popkulturowe bzdety Kinga Stefana, czy innych tandeciarzy z panią Tokarczuk na czele.