Marine Band

Zawsze, jak kupuję harmonijkę inną niż Marine Band Classic, to spotyka mnie kara. Stare „Marinki” zbijane gwoździkami, jak graja tak grają, ale zawsze w granicach normy – na moje potrzeby jest to harmonijka wystarczającej jakości. Ciepły, drewniany ton pasujący do bluesowego sposobu artykulacji sprawia, że dźwięki brzmią adekwatnie do stylu. Tymczasem kupiłem przypadkowo (bo akurat nie było „Marinki” w tonacji Bb) Marine Band Deluxe skręconą śrubkami (że niby ma być szczelna), z impregnowanym grzebieniem (że niby drewno nie pęcznieje), z pozaginanymi skrzydełkami (że niby ma grać głośniej)… i to wszystko okazało się wielką lipą. Ton jest ubogi, mało dynamiczny, jakby skompresowany na plastikowy sposób. Kara za niewierność, nie popełnię tego błędu więcej.